Biegowo,  Sprzęt

Jesienne bieganie, a motywowanie

Nadeszła jesień, a z nią spadek energii, motywacji i chęci do czegokolwiek. No powiedzcie, że tak nie macie? Mnie jesienny brak motywacji złapał po prawie dwóch tygodniach nic nie robienia i siedzenia w domu z powodu nadwyrężenia nadgarstka. Jesteśmy tylko ludźmi, ale to my mamy kontrole nad swoim życiem! Jak więc zacząć kontrolować swoją motywację na treningi jesienią? Opowiem na swoim doświadczeniu.

Nie jest łatwo wyjść z domu kiedy patrzy się za okno, a tam szaro, ponuro, brak słońca, wiatr i jeszcze wiele innych nieprzyjemnych rzeczy. Po prawie dwóch tygodniach siedzenia w domu, z powodu nadwyrężenia nadgarstka, już nic mi się nie chciało, ale wróciłam do treningów jak tylko ortopeda dał zielone światło. Czy było łatwo wrócić? Oczywiście, że nie. Mam taki organizm, który jak ma 3 lub 4 dni przerwy od treningów to świruje i się rozleniwia. Rozleniwiłam się.

Pierwszy trening po tym nieplanowanym (nazwałam to) roztrenowaniu to był bieg na 5 km, ubierałam się na niego chyba z godzinę, bo bardzo mi się nie chciało iść, tym bardziej, że za oknem też nie było zbyt ciekawie. Jeszcze się chwile zastanowiłam czy na pewno mnie ta ręka jednak za bardzo nie boli i może jeszcze odpocznę trochę? Nie! Powiedziałam sobie stanowczo: „Tyle na to czekałaś! Serio, nie wyjdziesz kiedy już możesz?”. Dało to lekkiego kopa do wyjścia, jednak podczas biegu musiałam walczyć z rozleniwioną głową, która podpowiadała: „Po co to? Przecież w domu jest lepiej, cieplej…”.
Sam efekt tego biegu rozruchowego mnie zaskoczył, bo chciałam biec w tempie 5:30/km, a wyszło nieco szybciej (nawet poniżej 5 minut). Powiem tylko, że przez cały bieg miałam zakryty zegarek, żeby nie czuć presji treningu. No dobra, ale jak to się ma do samej motywacji?

A no po pierwsze trzeba się niestety trochę w tym wysilić i coś dać od siebie dla siebie. Ubierz się odpowiednio ciepło, ale nie za ciepło. Zrób to, nawet jeśli będziesz to robił godzinę, ważne, że się nie poddajesz!
Wreszcie wyjdź przed dom i troszkę od niego odejdź, aby Cię nie kusiło, żeby wrócić.

Po drugie możesz zacząć podziwiać jak zmienia się świat, biegnąc rozejrzyj się, a jeśli nie posiadasz takiej wrażliwości na otoczenie to bierz słuchawki i posłuchaj muzyki, książki lub jakiegoś ciekawego podcastu. Często w domu jakoś „nie mamy czasu” na takie rzeczy, a bieganie jest idealną okazją, aby to nadrobić (przynajmniej u mnie tak jest kiedy dziecko nie pozwala na chwile dla siebie).

Po trzecie możesz wziąć ze sobą coś słodkiego na trening (ale nie zjadaj ledwo po wyjściu), kiedy poczujesz spadek energii możesz śmiało zrobić przerwę i coś przekąsić 🙂 Jeśli akurat interesuje Cię ta opcja to polecam zdrowe batoniki ze sklepu BodyPak , które nie mają w sobie pustych kalorii i są pyszne, a z kodem: RUNQZNIATKA macie rabat na zamówienie (nie tylko batoników).

Po czwarte jeśli nie lubisz samotnych aktywności warto wyciągnąć kogoś dla towarzystwa, kiedy już się zobowiążemy i umówimy na wspólne bieganie to będzie łatwiej na nie wyjść, no i to nie będzie głównym celem, a miło się przy okazji z kimś spotkać 🙂

Wiem, że to się tak łatwo pisze, bo też tego doświadczam, ale ile energii się ma od razu po takiej aktywności. A wcale nie musi być to tylko bieganie, bo można iść też na rower, na basen czy też spacer w tempie, wszystko jest dobre niż leżenie na kanapie, a jeśli już musisz to pomysł, że po treningu leży się jeszcze lepiej 😀

Daj znać czy jakoś udało mi się Ciebie przekonać do wyjścia, a może masz jakieś fajne sposoby na motywacje?
Daj znać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *