Biegowo

Leśny bieg

Wiecie, że nigdy nie biegałam po lesie? (Nie licząc ASG co nie było typowym bieganiem treningowym, a bardziej zabawą) Jest to zupełnie inny, nowy dla mnie rodzaj biegu! Trenując w mieście nie ma tylu ciekawych rzeczy dookoła, w lesie w sumie też tylko drzewa, ale natura jest jednak bardziej ekscytująca niż betonowe mury. Przynajmniej teraz tak czuje, kiedy jest ta różnica, mam jak to porównać. Przez sytuację z koronawirusem zaczęłam biegać po lesie przez pierwsze kilka dni (później przestałam z obawy o dziecko), ale w tym czasie przeżyłam wielkie wow, bo biegłam jeszcze o zachodzie słońca to sama nie wiedziałam czy biec czy podziwiać widok, a po drodze jeszcze wybiegły mi przed nosem dwie sarenki. No i stawy kolanowe odpoczywają bardziej na takiej miękkiej, piaskowej powierzchni. Dla biegacza, który jest też fotografem taki wypad jest dość ciężki, bo weź teraz zrób dobry trening jak masz fajny kadr przed nosem, dobre światło, itp. Przecież to aż się prosi, żeby się zatrzymać i sfotografować ten widok telefonem, nawet się na czas biegu nie chce wtedy patrzeć.

Jeśli chodzi o samą trasę to w mieście wydaje się być łatwiej, bo jest zbita nawierzchnia, w lesie jest piaszczysta droga, czasami rozjechana, pełna korzeni, ale ile naturalnego piękna, aż się nie chce zakładać żadnych słuchawek i niczego słuchać prócz tego co jest w lesie. Zapach lasu też robi robotę, prawdziwy bieg po zdrowie dla duszy i ciała.

Teraz kiedy przeprowadziłam się na wieś mam więcej czasu, aby się przyzwyczaić do leśnych duktów. Jeszcze szukam swojej trasy wśród leśnej atmosfery, bo ciągle mnie ciągnie w stronę ścieżki rowerowej, ale coraz częściej się przełamuje, myślę, że jeszcze trochę i się całkiem przekonam, chociażby dla tej ciszy, spokoju i widoków 😊

Próbujcie nowych wyzwań! 
Nie bójcie się ich podjąć!  Nic nie dzieje się przypadkowo!  I we wszystkim idzie znaleźć dobre strony!  Wystarczy chcieć!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *