Biegowo

Pierwszy bieg

Pokusiło Cię, chcesz spróbować, zobaczyć jak to jest i czy Cię to wciągnie!
Wpisując w wyszukiwarkę tytułowe hasło wyskakuje nam wiele stron, poradników i rad jak zacząć przygodę z bieganiem. Przyznam, czytałam, sprawdzałam kilka rad na sobie, ale powiem Wam, że żadnej jakoś się za długo nie trzymałam, a nogi do biegu się rwały. Nie neguje tych wszystkich porad, nie mówię, aby ich nie stosować lub nie słuchać, nie jestem specjalistą, ani fizjoterapeutą, ale ja zaczęłam całkiem inaczej i o tym chce Wam opowiedzieć.

Po pierwsze kupujemy dobre buty biegowe! Co to znaczy dobre? Na pewno trzeba wziąć pod uwagę dobrą amortyzacje dostosowaną do naszej wagi, ułożenie stopy oraz nawierzchnie, na której będziemy najczęściej biegać, na końcu możemy spojrzeć czy nam się podobają z wyglądu. Dobranie dobrego buta biegowego to kwestia indywidualna i nie ma na to przepisu, najlepiej iść osobiście do sklepu sportowego, aby przymierzyć buty. To bardzo istotna rzecz dlatego, że dzięki temu unikniemy kontuzji i nadwyrężenia stawów. U mnie często występuje problem z rwą kulszową, więc musiałam wziąć to pod uwagę.
Jesli już mamy buty możemy zacząć naszą przygodę oraz pierwszy bieg. Jeśli chodzi o ubiór nie ma to aż takiego wielkiego znaczenia, jednak polecam ubrać się w miarę wygodnie, najlepiej jakiś dres lub legginsy.

Motywacja jest! Nowe buty założone, wyszedłeś z domu i co teraz? W moim przypadku wyglądało to tak, że postanowiłam przebiec początkowo 5 km, jeśli dam radę oczywiście. Zaczęłam na spokojnie, biegłam puki mogłam skupiając się na oddechu, kiedy czułam, że już wystarczy, nie katowałam się na siłę biegiem, po prostu zwolniłam i chwile pomaszerowałem, były momenty, że nawet pozwoliłam sobie się zatrzymać, kiedy złapała mnie kolka. Wiecie co jest najważniejsze w tym wszystkim co mi towarzyszyło? To, że przez całą trasę słuchałam swojego organizmu! Niczego nie próbowałam udowodnić, nie ścigałam się z nikim, nie porównywałam się, zaufałam swojej intuicji i zgodnie z jej podpowiedziami biegłam. Organizm cały czas wysyła nam sygnały, nie ma co się wstydzić jeśli nie mamy już sił albo musimy zwolnić, czy chwile postać, każdy z biegaczy pewnie tak zaczynał, nikt się nie rodzi z super kondycją. Najlepiej właśnie się nie porównywać, bo można na początku się zrazić jeśli nie wyjdzie tak jak chcieliśmy i planowaliśmy. Zrobienie chociażby kilometra już jest sukcesem!

Czas buduje kondycję, trzeba powoli przyzwyczaić swój organizm do nowego rodzaju wysiłku. Ważne jest również to, aby w miarę możliwości utrzymać regularność treningów, a tutaj już zaczyna się walka z „nie chce mi się”.
Najgorzej jest się ubrać i wyjść z domu, później już samo biegnie.

Nawyk tworzy się po jakiś 2-3 tygodniach regularnego biegania, ale z doświadczenia mogę powiedzieć, że taka „walka” z samym sobą, aby wyjść i biegać trwa jeszcze trochę dłużej. Warto jednak z tym zawalczyć i doświadczyć efektów tej „walki” na własnej skórze. Uwierz mi, że szybko zauważysz tę zmianę nie tylko na ciele, ale również w psychice. O tym jednak napiszę w innym poście.

Jeśli masz jakieś pytania śmiało pisz w komentarzu, jeśli potrzebujesz motywacji to również zapraszam.

Trzymam za Ciebie kciuki!
Do zobaczenia na biegowych ścieżkach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *