Lifestyle

Podsumowanie października

Tego miesiąca zdecydowanie nie zaliczam do najaktywniejszych. Nie dlatego, że mi się nie chciało, ale prawie połowę tego miesiąca miałam kontuzje nadgarstka.

Pod koniec września na mojej drodze stanęła zabawka, o którą niestety się przewróciłam. Nadwyrężył mi się nadgarstek, a ból był tak mocny, że uniemożliwiał zrobienie czegokolwiek. Prawie dwa tygodnie początku października byłam wyjęta z życia sportowego. Myślałam, że oszaleję w domu, chodziłam na spacery, byle tylko być aktywną, ale to nie to samo co się zmęczyć. Musiałam poczekać.
Kiedy po tych ciężkich tygodniach wreszcie ortopeda dał zielone światło, nie mogłam sie doczekać. Pierwszy bieg na 5 km dla sprawdzenia się, no i trochę rozruszania. Weszło pięknie, bo tempo poniżej 5 min\km.

Ciężko trochę było wrócić do aktywności, bo motywacja spadła i znowu trzeba było walczyć z myślami typu „weź odpuść, było tak dobrze sobie leżeć i nic nie robić, po co ci to?”. Tak, takie myśli się pojawiają kiedy przestaje się regularnie trenować. Wolę od nich uciekać i właśnie zrobiłam to jak najszybciej. Ten miesiąc zamykam z 39 km biegowymi oraz 5,8 km pływania. Rower niestety w tym miesiącu musiałam odpuścić właśnie ze względu na rękę, bo jak tu trzymać kierownice szosy, kiedy się jeszcze nie kupiło lemondki 😛

Następny będzie lepszy!


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *