Lifestyle,  Sprzęt

W kasku Ci do twarzy :)

Sezon co prawda już się zakończył, a w jesiennej aurze już tak nie kusi, aby wyskoczyć na rower, jednak nie wszyscy odstawili swoje dwukołowe pojazdy do piwnicy. A Ci, którzy odstawili śmiało mogą pomyśleć już o przyszłym sezonie i o tym jak bezpiecznie znowu wskoczyć na rower.

Nie wiem czy wiesz, ale w kasku Ci do twarzy, i nie chodzi tylko o wygląd, ale o dosłownie zachowanie w całości tej twarzy jeśli w czasie jazdy rowerem zdarzy się nieszczęśliwy wypadek. Wielu to wie, a jednak wielu bagatelizuje problem i nie zakłada kasku na dwa kółka, bo przecież przez tę chwile nic się złego nie wydarzy, oczywiście tego życzę, ale jeśli się jednak wydarzy?
Do takich sytuacji dochodzi w najmniej spodziewanym momencie, a scenariusze są różne. Może w nas wjechać inny rowerzysta, samochód nas nie zauważy, ktoś nam wyskoczy na drogę… Kiedy uczestniczysz w ruchu drogowym może zdarzyć się dosłownie wszystko!

Jeśli myślicie teraz, że się wymądrzam, i co gorsza, straszę, to powiem Wam, że kamieniem nie rzucę jako pierwsza, bo też jeździłam wiele lat rowerem bez kasku. Teraz kiedy myśle o tym oraz o sytuacjach jakie miały miejsce podczas moich wycieczek, to łapie się za głowę, jak mogłam nie jeździć w kasku?
Raz wyjechał mi samochód z posesji, kiedy jechałam ścieżką rowerową, pan mnie chyba nie zauważył, bo dosłownie popchnął mnie zderzakiem wyjeżdżając. Na szczęście nic się nie stało, bo prędkość była zbyt mała, ale mogło skończyć się to zupełnie inaczej, oczywiście pewnie z gorszym skutkiem dla mnie, nie miałam wtedy kasku. Druga sytuacja, dziecko jadące swoim rowerkiem przed rodzicami, jadą „wężykiem” i nagle dziecko skręca w momencie kiedy ich wyprzedzam. Włącza się naturalny odruch naciśnięcia hamulca oraz zjechania gdzieś na bok w celu uniknięcia kolizji, dokładnie, wtedy też nie miałam kasku. Dużo do tragedii nie brakowało w obu przypadkach, a nigdy nie wiemy czy, kiedy i gdzie upadniemy głową w takiej sytuacji. Oczywiście kask nie chroni nas w 100%, ale jakieś 70-80% masz szansy na to, że Twoja głowa wyjdzie z tego cało.

Mnie do jazdy w kasku przekonał moment, w którym postanowiłam trenować triathlon, oczywiście w tym sporcie jest on obowiązkowy, ale wraz z tym wyborem uświadomiłam sobie, że to jak pasy w samochodzie, jak kask na motocyklu, po prostu trzeba założyć, bo jest bezpieczniej. I takie mam do tego podejście. Swoją drogą na rowerze szosowym nie wyobrażam sobie innej opcji, bo przy takiej prędkości jak 30 czy nawet (przy dobrych wiatrach) 50km/h już robi się większe ryzyko zagrożenia.

Wiele historii i garść rozważnych myśli podpowiada, aby ten kask jednak zakładać, ale co wtedy z fryzurą oraz komfortem jazdy? Przecież rozwiany, niczym z filmu włos na wietrze wygląda o wiele lepiej niż jakiś tam hełm na głowie. Uwierz mi, że nawet tona żelu czy lakieru na włosach nie jest w stanie ochronić Twojej głowy tak jak kask, ale serio fryzura wtedy będzie aż tak ważna? Natomiast jeżeli chodzi o komfort jazdy w kasku to w sumie nie czuć nawet, że ma się go na głowie, oczywiście jeżeli jest prawidłowo dopasowany.

Dbajmy o siebie, chyba mamy dla kogo wracać do domu po udanej wycieczce rowerowej? ❤️
Noszenie kasku to nie wstyd, a wręcz przeciwnie, osoba jadąca rowerem w kasku wygląda po prostu lepiej 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *