Biegowo,  Lifestyle,  Triathlon

Zacznij słuchać organizmu

Wiadomo, chcesz być najlepszy! Wiadomo, zawsze gotowy do akcji, więc nawet zmęczony lecisz na trening. To super, godne podziwu, ale czy w tym całym szale na wynik i „bo muszę trenować” słuchasz swojego organizmu? Czy widzisz jakie sygnały Ci wysyła? Co to w ogóle znaczy słuchać swojego organizmu?

Kiedy zaczęłam przygodę z bieganiem, wciągnęło mnie to na maksa, chciałam biegać codziennie, nie robiłam jeszcze jakiegoś szybkiego tempa, więc nie czułam zmęczenia. Biegałam co drugi dzień, długo nie musiałam czekać na to, aby pojawiła się kontuzja i zmusiła do przymusowej przerwy. Zaczęło boleć mnie kolano, zastanawiałam się dlaczego, przecież nie biegam jak dzik po polu kukurydzy?
Dałam sobie czas, odpoczęłam, chociaż nogi rwały do biegu. I tak rwały, że nie wytrzymałam po 3 lub 4 dniach. Oczywiście sytuacja się powtórzyła i postanowiłam jednak dać sobie tydzień.

Należę do tych upartych, więc trochę zajęło mi odpuszczanie kiedy boli. Organizm dobrze wie co robi i nie należy dla własnego dobra oraz jakości życia lekceważyć jego sygnałów. Nie zawsze jednak wiadomo czy to co czujemy to jakiś typowy sygnał, na który warto zwrócić uwagę. Tego trzeba się w pewien sposób też nauczyć, bo takie odbieranie sygnałów z naszego organizmu wcale nie jest takie proste jak może się wydawać. Wiele z nas w pędzie życia lub szale sukcesów machnie ręką na drobne boleści, bo przecież to przejdzie… No tak, ale wróci, oby nie z większą siłą.
Podam mały przykład tego jak organizm wysyła nam sygnały: powiedzmy, że codziennie mniej więcej kładziesz się spać o 22, a dziś już o 20 czujesz się bardzo zmęczony, naturalnym będzie położyć się spać i wypocząć, aby kolejnego dnia znowu mieć siłę funkcjonować według określonego schematu. Jeśli natomiast nie położymy się spać i przeciągniemy się do tej 22, następnego dnia będziemy jeszcze bardziej zmęczeni co może wpłynąć również na kolejne dni z rzędu, do momentu aż nie wypoczniemy.

Wiecie nie chodzi mi o to, żeby się teraz tłumaczyć tym słuchaniem organizmu typu „mój dziś mówi, że nie chce iść biegać, to muszę go posłuchać” 😛 Akurat aktywność bardzo dobrze mu zrobi, chodzi jednak o takie sygnały gdzie organizm już naprawdę nie daje rady z tym wszystkim czym go obciążamy.

W moim przypadku od kiedy nauczyłam słuchać się organizmu to nie miewam kontuzji, a to ważne, bo trenuje wtedy efektywniej i rozsądniej. Miałam moment kiedy zaczęło mnie bolec kolano (znowu po tych wszystkich doświadczeniach i nie byłam już tak uparta), wtedy wiedziałam, że czas na kilka dni przerwy, a jak już myślałam, ze jest ok, to wyszłam na próbę z założeniem, że nie cisnę tylko jakby co wracam. Miałam też trening gdzie w planach założyłam sobie zrobić 5 km, jednak skończyło się na 2, bo poczułam się bardzo słabo i nie było to słabo takie, że czuje, że to tylko zmęczenie, a z tym dam radę, tylko takie słabo, że kręciło mi się w głowie.
Mam też dni, że nie śpię odpowiedniej ilości godzin przez co organizm jest wykończony, wtedy z bólem serca odpuszczam trening, bo taki nie ma sensu na zmęczeniu (mówię tutaj o zmęczeniu, że oczy mi się same zamykają, bo lekkie mnie tak łatwo nie przekona na odpuszczenie 😁), a nie mam też ochoty trzasnąć o chodnik.

Zawsze będę powtarzać, aby słuchać sygnałów z ciała i nie czekać na krytyczny moment, bo nic z tego dobrego nigdy nie wychodzi.
Jeśli czujesz, że podczas treningu coś jest nie tak, to znaczy, że coś jest nie tak, Twoja intuicja dobrze Ci podpowiada! Zaufaj jej!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *